• Wpisów:31
  • Średnio co: 16 dni
  • Ostatni wpis:210 dni temu
  • Licznik odwiedzin:9 733 / 535 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Powiem wam... Rozkręciłam się. Zaczęłam się namiętnie interesować rzeczami o których kilka miesięcy temu nie wiedziałam. Nadal mam problem z organizacją czasu, ale i tak jest o niebo lepiej niż wcześniej.
Upiłam się teraz - w sumie tylko dlatego tu piszę - ale jest cudownie - zgłębiam to co chcę zgłębiać - odkrywam nowy świat (przynajmniej dla mnie) Jest cudownie - naprawdę. Wreszcie widzę jakiś sens swojej egzystencji. Cel. To się przekłada na wszystko. Na moje samopoczucie. Relacje z rodziną. Ze znajomymi. Z chłopakiem. Na wszystko. Naprawdę.


A co z odchudzaniem?
Nic. Ważę 64kg...
Ale bardziej niż waga martwi mnie moje przyszłe zdrowie. Nie mogę jeść w ten sposób w który jem teraz.
Chyba częściej zacznę tu pisać.



Potrzebuję motywacji do działania.
 

 
Zastanawiam się czy przypadkiem lepiej nie idzie mi z jedzeniem i utrzymywaniem "niższej" jak dla mnie wagi, kiedy w ogóle o tym nie myślę.
Nie wiem, nieistotne.
Przesadne dbanie o swoje "opakowanie" nie ma już dla mnie w tej chwili większego znaczenia. Nie chodzi nawet o to że sobie odpuściłam, może bardziej zaakceptowałam siebie.

Największe kompleksy jakie w tej chwili posiadam dotyczą poziomu mojej inteligencji - w każdym aspekcie.
Mam wielkie aspiracje żeby skończyć pewien trudny techniczny kierunek i zostać inżynierem. Mam 22 lata. Z matematyką nie miałam styczności od ponad 3 lat, nie wspomnę o fizyce i innych takich zawsze dla mnie "trudnych rzeczach".
Ale mój obecny pomysł na siebie jest czymś tak pięknym, trudnym i ambitnym, że aż mnie przechodzą ciarki, ale jeżeli mi się nie uda będę już tego żałować do końca życia i dobrze o tym wiem. Dlatego to zrobię choćbym miała dojść po trupach do celu. Tylko to w tej chwili się liczy.
Jedyne czego potrzebuje to czas, chęci i pieniądze.
Dam radę. Po prostu dam radę. I nie ma żadnego "ale".

Na razie stosuje "japońskie porządki" w moim pokoju. Czyli wywalanie niepotrzebnych rzeczy. Na nic innego nie mam obecnie siły - z zapaleniem gardła i grypą żołądkową. Ale jak tylko poczuję się lepiej zacznę działać bardziej aktywnie.
 

 
Dam radę. Po prostu dam radę. I nie żadnego "ale"
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
*Bilans*
✓ 2 banany
✓ krupnik
✓ kluski leniwe z masłem i bułką tartą
✓ dużo mini pączków i kokosanek (wszystko domowej roboty)
✓ 2 tosty z serem i masłem
✓ baton, serek monte
+ 1900ml wody niegazowanej + 500ml soku owocowego

Jedno słowo - OKRES
Zadziwiające jest to, że dzisiaj po takim jedzeniu ważę jeszcze 100g mniej, ale ok, nie narzekam. Obym już dzisiaj była ogarnięta i nie poddawała się głupim pokusom na słodycze.
 

 
*Bilans*
✓ dwa kotlety mielone, ziemniaki
✓ jabłko
✓ zupa pomidorowa z makaronem
✓ dwa tosty z masłem, serem i cebulą
+ 1400ml wody niegazowanej + 800ml herbaty owocowej

*Co udało mi się zrobić?*
✓ Manicure
 

 
*Bilans*
✓ dwa udka z kurczaka, kasza jęczmienna
✓ jabłko, kilka kawałków melona
✓ ryż z warzywami na patelnię
✓ bułka z serem feta i rukolą
+ 1500ml wody niegazowanej + 500ml herbaty rumiankowej
+ suplementacja: 1 kapsułka tranu

*Ćwiczenia*
✓ 45min aqua aerobik

*Co udało mi się zrobić?*
✓ byłam w aptece i kupiłam suplement diety: Plusssz Active
 

 
*Bilans*
✓ ryż z potrawką z kurczaka
✓ barszcz ukraiński z soczewicą
✓ pięć pierogów ruskich z patelni
+ 2300ml wody niegazowanej, 200ml herbaty owocowej
+ suplementacja: 1 kapsułka tranu

*Ćwiczenia*
✓ 15min hula hop

Jest już po 18.30, a ja dopiero wróciłam z pracy i zjadłam. Powinnam coś porobić na studia, ale ciężko coś porobić skoro oczy same mi się zamykają i jedyne o czym marzę to sen...

*Co udało mi się jeszcze dzisiaj zrobić?*
✓ porządek w pokoju
✓ peeling stóp + pedicure
 

 
Plan:
- minimum 2l wody
- suplementacja tranem
- wracam do pisania bilansów tutaj
- ćwiczenia wracają, niewiele, bo niewiele, ale wracają!
- i masaż rękawicą, żeby się pozbyć cellulitu

Mam beznadziejny humor przez tą wagę. Tak to się zaczyna. Nie chcę wracać do 69kg, które pożegnałam już prawie dwa lata temu!!

W lato chcę chodzić w szortach, mieć płaski brzuch i poczucie, że mam zajebistą figurę.
Za miesiąc moje 22 urodziny. Świetny pretekst żeby schudnąć. Kolejny...
 

 
63,5kg aaaaaaa
Bez komentarza. Nie wiem kiedy ostatnio widziałam trójkę po szóstce, pewnie z pół roku temu, jak nie dawniej...
A było już 59,9kg. Nie skomentuję tego naprawdę.

Dieta, dieta, dieta. Ale moment... czy 4 dni temu kiedy ważyłam jeszcze kilogram mniej nie mówiłam tego samego??
Czasami to naprawdę tylko się można załamać....
  • awatar Noella: Skąd ja to znam.. Ale mimo porażek damy radę ;-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Momentami to już się wszystkiego odechciewa.
Potrzebuje odpoczynku. Zmiany podejścia. Większego wyjebania na głupoty na które nie mam wpływu.
Już po 20... Kiedy to minęło...
Najchętniej schowałabym się pod kocem i zniknęła, ale jest tyle rzeczy do zrobienia...
 

 
o jezujezujezu! Jak ja mam już dosyć wszystkiego. Ale trzeba działać. W chuj dużo do zrobienia przede mną.
Motto na dziś brzmi "Lepiej chujowo niż w ogóle" więc YOLO i robię co się da.
Idę po zestaw odstresowująco-motywujący i zapierdalamyyy.

Dieta / waga / ćwiczenia odchodzą na dalszy plan, nie mam do tego teraz głowy. Najważniejsze to zaliczyć ten semestr na studiach.
 

 
Najbliższe 4 tygodnie to będzie hardcore. Nieskończona liczba zaliczeń, egzaminów, referatów + CAŁA TEORIA Z PRACY LICENCJACKIEJ (a na razie nie mam nawet napisanego spisu treści)
W sumie to na większość z tych rzeczy mam DWA TYGODNIE.
Kurwa mać. Czemu ja zawsze wszystko zostawiam na ostatnią chwilę! A nie wspomnę o rzeczach ciągnących się za mną jeszcze dłużej, o których zaliczeniu w tej sesji mogę tylko pomarzyć...

A więc ten... idę do monopolowego i pieprzyć dietę, pieprzyć dobre nawyki, zarwę nockę a jutro najem się pizzy po studiach i taki będzie mój los! O!
 

 
Od 6 dni zapisuje co jem i co ćwiczę. Kupiłam sobie w tym celu taki przepiękny niebieski kalendarz, dałam za niego 30zł i na razie motywuje
Przez ostatnie 6 dni, łącznie z dzisiaj będę mieć 5 treningów. Jak na mnie to MEGA dobrze. Nie ćwiczę dużo. Nie ćwiczę według planu. Robię te ćwiczenia, które mi tylko przyjdą do głowy, intuicyjnie wymyślam co będę robić. Tematycznie - jeden dzień - koncentracja na jednej partii mięśni.

piątek - pośladki
sobota - klatka piersiowa
niedziela - NIC
poniedziałek - brzuch
wtorek - nogi
A dzisiaj... chyba mam ochotę poćwiczyć plecy, ale jeszcze zobaczymy co z tego wyjdzie

Co do jedzenia... Jem 4 posiłki dziennie, w stałych godzinach 8.30, 12, 15.30, 19
Trudno powiedzieć, że są one idealne. Ale nie opierają się one ani na słodyczach ani na fastfoodach.
Po za tym unikam alkoholu i słodkich napojów.

Życzcie mi wytrwałości.

A na razie pochwalę się wam swoim moim małym sukcesem.
2 stycznia było 62,8kg, a wczoraj już tylko 61,1 kg <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Początek roku był udany, ale nie taki jak sobie zaplanowałam.

Czas ucieka mi przez palce.
Pieniądze uciekają mi przez palce.
Chyba miałam zacząć oszczędzać. Ja pierdolę.
Wszystko miało się zmienić... A jest tak samo.
Nic się nie zmieniło. A złe rzeczy trwają nadal.

Wagi nie znam. Ale za pewno oscyluje ona w okolicach 62kg. Znowu jestem w punkcie wyjścia. Jak optymistycznie.
  • awatar LittleThings.: Nie załamuj się. Grunt to się nie poddawać. Usłyszałam kiedyś wypowiedź kobiety, która dostała staż w ONZ. Mówiła, że tyle czasu tam chodziła, tyle próbowała i nic. Na koniec powiedziała, że jeżeli wchodzisz drzwiami raz i nie wychodzi próbuj drugi, jeżeli drugi raz znowu zostałaś wykopana próbuj trzeci, a jeżeli za trzecim razem nie wyjdzie to właź oknem ;) Także nie poddawaj się i próbuj, próbuj, próbuj ! Jesteś w stanie zmotywować tyle osób więc rób to! I pamiętaj, że każdy jest tylko człowiekiem i zdarzą nam się błędy, zaniedbania i chwile słabość. Trzymaj się :*
  • awatar Civil: Walcz mała♥
  • awatar Naomi ∞: Uważaj na siebie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
61,2 noż k**
oczywiście, że sama jestem sobie winna

Ale przytycie przed świętami nie nastraja dobrze, prawda?
Coraz częściej myślę o tym czego chcę, a czego nie chcę.
I tak oto chyba mogę przedstawić swoje postanowienia.
1. Osiągnąć wagę 57kg i zdrowe wysportowane ciało
2. Ukończyć studia na stopniu licencjackim
3. Osiągnąć angielski na poziomie B2

Aaa no i przydałoby się odłożyć trochę kasy.
Niech cel na ten rok to będzie... odkładanie 1tys złoty miesięcznie. O kurwa.

Nooo to zapierdalamy <3

*EDIT Z BILANSEM ZA DZISIAJ BĘDZIE*
 

 
60,0

*bilans*
- starte jabłko, kawałek sernika
- 500ml coli, pół nachosów z sosem serowym
- średnia czekolada krówkowa (Starbucks)
- pół domowej tortilii z kurczakiem

Dzisiaj jest ten dzień kiedy powinnam wyjść z domu umalowana i wyglądać po prostu świetnie. Przynajmniej w ubraniu...

Porobiłam sobie zdjęcia. Przeraziłam się swoją miękkością. A tak bardzo nie chce mi się ćwiczyć. Ale powinnam. Przecież jędrniejsze ciała podobają mi się bardziej.
*Ktoś coś poleca dla początkującej?* Żebym za szybko się nie zniechęciła...
  • awatar LittleThings.: @LittleThings.: Oj przepraszam nie wkleiłam linka do tego fitness tańca: https://www.youtube.com/user/TheFitnessMarshall
  • awatar LittleThings.: Hej :) oj uwierz mi, też przeraziłam się ostatnio moim zaniedbaniem :( I też brakuje mi trochę motywacji żeby polepszyć swój wygląd... :( Tutaj jest fajny koleś co prowadzi dance fitness. Niektóre są bardzo łatwe i nie jest to za długie a wierz mi efektywne o.O kiedyś z nim tańczyłam. Mam nadzieję, że pomogłam ;* Ewentualnie jeszcze radzę poszukać sobie jogi dla początkujący bo ćwiczenia nie są szybkie, ani nie wymagają dużego wysiłku a również dają duże efekty i to nie tylko jeśli chodzi o wygląd ciała, ale również relaksują i pobudzają do działania ^,^ Powodzenia
  • awatar HelplessSoul: poszukaj jakiś tanecznych ćwiczeń chętniej się je robi :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
60,4

*bilans*
- sałatka ziemniaczana z jajkiem
- kawałek tortu z cukierni
- cini minis z jogurtem
- 3 pierogi z kapustą

A może by tak rzucić to wszystko i wyjechać do ciepłych krajów?
 

 
60,4

*bilans*
- makaron z sosem szpinakowym
- 4 kromki chrupkie z masłem, kiełbasą i chrzanem
- 4 kawałki średniej pizzy na cienkim cieście
- kawałek tortu z cukierni

Tyle bym chciała, a tak mało robię. Ehhhh.
  • awatar elgii: Nie przejmuj się mi pod górkę idzie i ze studiami i z odchudzaniem i ogólnie z normalnym funkcjonowaniem. Przynajmniej chce Ci się gotować a to duży plus!:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
60,4

7 dni do świąt
15 dni do sylwestra

Ciekawe ile się utrzyma mój entuzjazm dietetyczny.
Cel na święta 59kg?? Cel na nowy rok 57kg???
Chyba trochę zbyt ambitnie jak na mnie. A kij z tym. Nawet jak będzie 60kg będę się cieszyć. Bo trzeba się cieszyć z każdego spadku.
Gotuję sobie kaszę jaglaną. Dwa dni bez słodyczy za mną. To już dobry początek. Dzisiaj postaram się jak najzdrowiej


*bilans*
- kasza jaglana z jabłkiem
- kasza jaglana z warzywami
- zupa pieczarkowa x3
- bułka z masłem, koncentratem i czosnkiem
- kaszka smakija z sosem malinowym
 

 
Dawno mnie nie było.

Dzisiaj rano 60,4kg.
Jestem chora i w dupie ze wszystkim. No świetnie.

Kaszlę tak mocno, że powoduje to odruch wymiotny.

Wczoraj tylko litr coli.

Dzisiaj:
*śniadanie* kasza jaglana z jabłkiem
*obiad* kasza jaglana z warzywami
*kolacja* makaron z sosem szpinakowym

Cały czas mi niedobrze. Mam gorączkę i generalnie umieram.

Ale przynajmniej żołądek mi się skurczy i łatwiej mi będzie później ogarnąć dietę, bo wiadomo, że to co teraz schudnę przy okazji choroby to będzie w większości woda.
 

 
61kg, 25% tłuszczu

Mam koszmarny humor. I kaszel.
To chyba dobry moment żeby coś ze sobą zrobić.
W końcu kiedy zauważysz, że jesteś w dołku należy... przestać kopać.

Małymi kroczkami do celu.
Schudnięcie 4 kilo i niezjebanie studiów to dobry pomysł.
Więc należy robić coś więcej niż jedzenie i granie w simsy.
 

 
Szykuje mi się 11 dni w domu (zwolnienie lekarskie). Nie wiem co ja będę robić. Minęły dopiero 3 godziny, a mi już tak odwala.
Może zrobiłabym coś głupiego, ale jestem na szczęście na to zbyt chora.

Zabawne jak szybko ideał potrafi się zamienić w zwykłego chuja. Ja jestem zabawna, że się łudzę.
Życie to nie bajka księżniczko. Obudź się.

Przytyłam znowu. Kilogram. Ale to początek.
Zjadłam już dzisiaj pół czekolady. Oprócz normalnego śniadania. To jeszcze nie tragedia. Ale pokazuje tendencje.

Nie wiem co ze sobą zrobić. Jeszcze godzina i zacznę chodzić po ścianach. KURWA.
 

 
W piątek rano pierwszy raz od liceum zobaczyłam na wadze 59,9kg.
Po za tym zrobiłam sobie test na alergie pokarmowę.
Pszenica, gluten, mleko krowie, migdały, czosnek. OUT.
 

 
Sprzątam w pokoju. Myślę o różnych rzeczach.

Jest tyle rzeczy do zrobienia, do nauczenia, do spróbowania, do przeżycia... A ja naprawdę niewiele robię. A jak na możliwości jakie mam, to już w ogóle szkoda gadać.

Wszystko się niedługo zmieni. Zostanę sama. Wszystkie koleżanki jakoś się ulotniły. Zostały w poprzedniej pracy i kontakt się urwał. Albo w jeszcze poprzedniej. Albo wyjechały za granicę. Albo do innego miasta. Iiii.... chyba głupio mi to przyznać, ale od października zostanę całkiem sama. Nie licząc chłopaka. Sytuacja jakiej już dawno nie było. Przeraża mnie to. Nie wiem gdzie mam poznać ludzi.

Z chłopakiem też jakoś tak... Nieidealnie. To chyba dobre słowo. Z jednej strony kompletnie nie mam do niego zaufania, z drugiej tak strasznie się już przywiązałam i on do mnie też... A w końcu powinno się być odpowiedzialnym za to co się oswoiło? Taka rozkmina z Małego Księcia. Ale może jestem po prostu naiwna.

Waga cały czas utrzymuję się w okolicach 61kg. Myślę, że mam w tej chwili dobry metabolizm, bo w sumie dużo i często jem, ale regularnie i coś tam się ruszam w ciągu dnia i mimo, że to nie ćwiczenia, to jakoś (jeszcze) nie tyję.

Chcę zmian. Konkretnych.
Chcę ostro o siebie dbać (są już jakieś postępy)
Ogarniać porządek wokół siebie (z tym jest gorzej)
Schudnąć do tych 57kg (to tylko 4kg)
Mieć długie zadbane włosy (czemu one tak wypadają??)
Wyprowadzić się z domu (z moją obecną pracą i zerowym pomysłem na siebie, pozdrawiam)
I ogólnie być szczęśliwą (ale szczerze K** nie wiem jak ja mam być szczęśliwa bez znajomych)

I jakbym się dla odmiany zdecydowała czy w perspektywie następnej dekady zamierzam założyć rodzinę i się ustatkować, czy w to nie wierzę mam wyjebane i chcę się bawić, to też byłoby dobrze.

Jest tyle pieprzonych możliwości życia.
Mogę uczyć się języków, mogę podróżować.
Mogę znaleźć jakiegoś jelenia i żyć jak księżniczka za nic, choć mówię to śmiejąc się, bo dobrze wiem, że to nie pomysł na życie, tylko na chwilę.
Mogę wziąć wreszcie sprawy w swoje i zacząć pracować po 200h miesięcznie jako kelnerka i wyprowadzić się z domu.
Mogę spróbować założyć własną firmę.
Mogę uzbierać na samochód.
Mogę wybielić sobie zęby, zrobić biust czy każdą inną głupotą jaka mi przyjdzie do głowy.
Mogę zajść w ciąże i znaleźć ten sens życia w dziecku.
Mogę próbować zakładać rodzinę z obecnym, albo z innym, albo z nikim. Bawić się ze wszystkimi. Albo z nikim.

Mogę robić milion pieprzonych rzeczy. A ja siedzę w swoim pokoju i sprzątam. I co najlepsze wydaje mi się, że to coś zmieni. I że będzie lepiej.


A wieczorem idę się najebać. Oh.
  • awatar Kornelia chan: Ja też nie mam koleżanek i jakoś żyję. prawdziwych przyjaciół poznasz w biedzie kochana :( ale dasz rade, wierze w Cb
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Chyba od jutra zmiany.
I chyba dorastam.

Wagę ~61kg utrzymuję. Ale w końcu miało być 57


Jutro dodam porządny wpis
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Chwila prawdy... 60,5kg! Schudłam 0,9kg przez wyjazd!

Najniższa waga w 2016!
Najniższa waga od 2014!

Wymiary: 92-66-98-58

8kg mniej niż w maju 2015
9cm w biuście
8cm w talii
7cm w biodrach
6cm w udach



Jest dobrze. Schudłam mimo jedzenia gofrów i innych takich. Schudnę więcej. Zostało mi 3,5kg do celu, który osiągnę jeszcze przed rokiem akademickim. Jest cudownie <3
 

 
20 lat temu w pewnej wiejskiej podstawówce uczyła się brzydka, nieśmiała i bardzo dziwna dziewczynka. Nazywała się Ula i wszyscy się z niej śmiali, bo miała dużego zeza i sporą nadwagę.

Ula była regularnie bita i prześladowana przez swoją klasę, a później - przez całą szkołę, bo znaleźli sobie łatwy obiekt kpin, na którym można się wyżywać, bo i tak nie umie się obronić. Trwało to całą wieczność, więc Ula wiedziała, że wszystko, co jej się udaje, musi wywalczyć siłą.

Wracała ze szkoły i uczyła się godzinami, choć przychodziło jej to z trudem. Kiedy wszyscy szydzili z niej, że znowu napisała ten sam wyraz z błędem, nauczyła się słownika niemal na pamięć. Dzieci kończyły szkołę, a Ula miała kiepskie wyniki i została na drugi rok, więc zrobiła wszystko, żeby tym razem go zaliczyć - i zaliczyła najlepiej w klasie.

Dzieci wyjeżdżały ze wsi do wielkiego świata, a Ula miała nadal problemy ze sobą, więc na studia zdawała 3 lata pod rząd - aż zdała. Wszystko, co osiągała, wyrywała życiu prosto z gardła i okupione to było nieludzkim wysiłkiem i ciężką pracą.

Minęło 20 lat. Ula ma pod sobą cztery oddziały w spółce, której została członkiem jako najlepsza absolwentka swojego kierunku. Już dawno nie ma nadwagi, bo wiele lat spędziła na intensywnych ćwiczeniach i zna się na diecie jak mało kto. Zeza również się pozbyła, bo stać ją było na operację - sama zarobiła, jeszcze podczas studiów. W zasadzie jest przepiękną kobietą i trudno szukać w niej tej starej, przerażonej, głupkowatej Uli ze wsi.

Nazywam się Ula. Ostatnio byłam w rodzinnych stronach. Widziałam swoich oprawców pod wiejskim sklepikiem. Tym razem nie powiedzieli do mnie: "Co tam, gruba cioto?", tylko "Przepraszam panią, czy ma pani może poratować złotóweczką?".

źródło: WYZNAJEMY.PL
  • awatar LiterallyMyLife: Motywujące!
  • awatar Life of little girl: "Co rzucisz za siebie spadnie przed tobą, taka karma". Przypomina mi się dziewczyna Cassandra Bankson, która miała okropny trądzik. Dzieci ją maltretowały, do tego stopnia, że atakowały jej dziadka z którym była bardzo związana. Na dzień dzisiejszy dziewczyna jest modelką, występuje w telewizji a jej oprawcy teraz kombinuja jakby sobie z nią zdjęcie zrobić bo fajnie mieć w znajomych kogoś tak znanego...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Moja historia odchudzania nie jest jakaś nadzwyczajna. Określiłabym to jako standardowe czasowe ograniczanie jedzenia połączone ze wzmożoną aktywnością fizyczną przeplatane z nic nie robieniem i zajadaniem emocji. W konsekwencji moja waga pomiędzy 13 a 20 rokiem życia wahała się nieustannie od 51kg do 69kg. Tak, rozstępy są Coś się zmieniło rok temu. Skończyłam ze zbyt intensywnymi ćwiczeniami, z niedojadaniem i w zasadzie problem kompulsywnego jedzenia również praktycznie zniknął. Więc od roku ta waga waha się już tylko pomiędzy 61 a 64kg. A w zasadzie to przez 90% czasu pomiędzy 62 a 63kg. Czyli utrzymuję wagę.
Obecnie ważę 62kg. Zdjęcie poniżej.

Szału nie ma, ale tragedii też nie.

Ale ale... Czemu by nie zawalczyć o lepsze ciało?

CELE
1. Waga 57kg (którą miałam kilkukrotnie, wiem, że wyglądam wtedy dobrze, rozmiar 36, kobiece krągłości, płaski brzuch)
2. Odżywiać się zdrowo (zwracać uwagę na to co ląduje na moim talerzu, miałam już fazy na dietę niskowęglowodanową, wegetarianizm, weganizm, jedzenie w małych ilościach niezdrowych rzeczy, całkowitą eliminację cukru czy glutenu i kilka innych. Jednak to, że uda mi się poświęcić przez miesiąc czy dwa i czegoś nie jeść, nie znaczy, że dam radę przez całe życie i po takim detoxie nie rzucę się na tą grupę produktów ze zdwojoną siłą. Uważam, że kluczem do sukcesu jest równowaga)
3. Poprawić kondycję fizyczną (regularnie ćwiczyć, bo kiedyś to było dla mnie naturalne, a dzisiaj jest z tym kiepsko, nie mam dobrej kondycji, ale wszystko można zmienić)

Podsumowując chciałabym być szczupłą zdrową wysportowaną dziewczyną Postaram się codziennie pisać na blogu jak mi idzie
Zapraszam do obserwowania A jeśli macie blogi o podobnej tematyce to piszcie. W grupie raźniej
  • awatar ♣Brownsugar♣: Masz zajebisty brzuch. A nogi da sie wypracowac. :) Twoja historia przypomina troche moje ostatnie póltora roku życia. Razem damy radę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›